Start O nas Aktualne szkolenia Medycyna naturalna Psychologia Psychosomatyka Galeria Kadra OKZ Creator Wirtualne biura Oferta wynajmu sal

Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!

Kolporter RSS

Start
Leczyć jak to łatwo powiedzieć... Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Redaktor: Administrator   
01.09.2010.

Fragment publikacji dr n.med. Apoloniusza Madeja
pt.,, Leczyć jak to łatwo powiedzieć...

Choroby psychosomatyczne

 

(...) Na zakończenie pragnę poruszyć , jeszcze zagadnienie chorób psychosomatycznych, jako tej dużej części ludzkiej patologii, wokół której nawarstwiło się do tej pory w społecznym rozeznaniu chyba najwięcej niejasności, fałszywych sądów i wyobrażeń, zwłaszcza w odniesieniu do leczenia tych chorób. Sprawa nie jest bagatelna, jako że chodzi tu przykładowo o chorobę wrzodowa żołądka i dwunastnicy, spastyczne i wrzodziejące zapalenia jelita grubego, szereg chorób serca (zawały w młodym wieku) i układu krążenia układu oddechowego, wiele chorób skóry. Sama nazwa wspólna tych chorób przyjęta już dawno w okresie rozwoju medycyny psychosomatycznej na Zachodzie najlepiej oddaje współistnienie; współuczestnictwo dwóch głównych czynników w powstawaniu i rozwoju chorób psychosomatycznych - psychicznego i cielesnego. Ten czynnik psychiczny to określona konstelacja cech i mechanizmów obronnych osobowości, destrukcyjnych wewnętrznych konfliktów, nastawień i napięć psychicznych, a więc mówiąc ogólnie - takich dynamizmów psychicznych które w innej sytuacji lub u innych ludzi cechujących się odmiennymi relacjami między psychiką, a ciałem - wywołują nerwice. Z kolei czynnik cielesny związany jest ze swoiście zmniejszoną odpornością biologiczna pewnych układów, czy narządów w organizmie człowieka. To miejsce zmniejszonej odporności (o mniejszej wartości biologicznej) może mieć różną naturę i odmienne przyczyny, poczynając od uwarunkowań genetycznych, a kończąc na osobniczej utracie w ciągu życia pierwotnej odporności poszczególnych narządów w wyniku infekcji, intoksynacji, czy urazów innej natury biologicznej. To miejsce zmniejszonej odporności biologicznej w organizmie samo przez się nie przesądza o nieuchronności powstania i rozwoju choroby cielesnej. Jest natomiast jakby czułym rezonatorem, który pierwszy zaczyna "brzmieć" w sytuacji przekraczania przez człowieka określonej granicy bezpiecznego, "bezkarnego" spiętrzania się w nim wzmiankowanych wyżej destrukcyjnych dynamizmów psychicznych.

 

Tak więc dopiero swoisty "rozrusznik" pod postacią ludzkich nieuświadamianych konfliktów i napięć psychicznych uruchamia proces chorobowy, coraz bardziej cielesny, coraz bardziej związany ze strukturalnymi, organicznymi zmianami w poszczególnych układach, czy narządach organizmu.

  Zdaję sobie sprawę z tego, że ostatnie kilka zdań, zapewne nadmiernie skomplikowanych, napisanych zbyt specjalistycznym językiem jak na oczekiwania przeciętnego Czytelnika nie będącego ani lekarzem, ani psychologiem, wymaga przeformułowania i uproszczenia, aby mogły być bardziej zrozumiałe.

l tak, można by powiedzieć, że wymienione już wcześniej przewlekłe, długotrwałe dyskomforty psychiczne, nadmierne stresy i napięcia mogą u pewnych ludzi wywołać nerwice (choroby, w których u ludzi nimi dotkniętych nie stwierdza się strukturalnych uszkodzeń i zniszczeń w organizmie) a u innych choroby psychosomatyczne (w tych chorobach mamy już do czynienia z określonymi uszkodzeniami w organizmie). I w tym miejscu, gdy pojawiło się określenie "choroby psychosomatycznej" należy mocno zaakcentować, że tak jak korozja najgłębiej i najszybciej drąży karoserie samochodowe wykonane z najmniej uszlachetnionych blach i najgorzej polakierowanych - tak destrukcyjna energia wszelkich dyskomfortów i stresów psychicznych człowieka niszczy tkankę tych narządów organizmu, które już wcześniej były mniej odporne, mniej wartościowe biologicznie niż inne narządy. Zapewne, gdyby człowiek żył w cieplarnianych warunkach i nie byt narażony na zbyt silne i długotrwale przeciążenia psychiczne to nawet te narządy nie najwyższej jakości mogłyby starzeć się harmonijnie razem z innymi (tymi wartościowszymi) częściami organizmu, nie ulegając wcześniejszym strukturalnym deformacjom chorobowym. A ponieważ w życiu człowieka i w jego chorobach nie wszystko jest takie jasne i proste jak w podręcznikach akademickich - to trzeba jeszcze przyjąć do wiadomości możliwość innych relacji między opisywanymi tutaj dwoma grupami chorób. I tak, człowiek chorujący "tylko" na nerwicę, może po pewnym czasie ulec chorobie psychosomatycznej, gdy jego mniej wartościowy narząd ulegnie w końcu korozji psychopochodnej. Z drugiej strony, ci którzy w swoim subiektywnym przekonaniu cierpią "tylko" z powodu choroby psychosomatycznej, nie są bynajmniej zabezpieczeni przed reakcjami nerwicowymi, na wyjątkowo silne przeżycia bombardujące psychikę.

Wyciągając praktyczne wnioski z tych ustaleń -medycyna psychosomatyczna w krajach najbardziej rozwiniętych cywilizacyjnie już dawno wypracowała określone formy i metody skutecznego leczenia ludzi cierpiących na choroby psychosomatyczne. Leczenie to cechuje się kompleksowością i wielospecjalistycznym podejściem do pacjenta. I tak, w leczeniu pacjenta uczestniczy, współpracując ze sobą przynajmniej dwóch specjalistów: lekarz, w gestii którego znajduje się narząd uszkodzony strukturalnie oraz psychoterapeuta, wspomagający chorego w rozwiązywaniu jego własnych problemów psychicznych "odpowiedzialnych" za pojawienie się destrukcyjnego składnika psychicznego w chorobie pacjenta.

Psychoterapia tych pacjentów wymaga od psychoterapeuty szczególnych zdolności i umiejętności większych, niż psychoterapia osób z nerwicą, a więc nie wykazujących organicznych, czy strukturalnych zmian w organizmie. Wynika to bowiem z tego, że osoby cierpiące na choroby psychosomatyczne, w odróżnieniu od "nerwicowców" z przeważającą symptomatyką psychopatologiczną - często mają subiektywne poczucie zadowalającego zdrowia psychicznego i nie wykazują ewidentnych objawów psychopatologicznych. Ich choroba "cielesna" jest cena, jaką płacą za to, że mogą bez lęków, obsesji i bezsenności "funkcjonować" w swoich najważniejszych rolach życiowych mimo doświadczania nadmiernych napięć psychicznych, których bynajmniej nie unikają. Osoby takie nie mają "gotowej" motywacji do psychoterapii. Trzeba dopiero uświadomić i m potrzebę dokonania określonych zmian w ich życiu, uzasadniając je poprzez wskazanie zależności między określonymi przeżyciami psychotraumatyzującymi, a pojawieniem się lub zaostrzeniem dolegliwości somatycznych. Chory psychosomatycznie przejawia bowiem na ogół tendencję do postrzegania swojej choroby wyłącznie poprzez pryzmat konkretnej zmiany strukturalnej i przerzucania całej odpowiedzialności za leczenie wyłącznie na lekarza, w kompetencji specjalistycznej którego pozostaje narząd, w którym patologiczna zmiana została rozpoznana.. W konsekwencji udział pacjenta w terapii bywa najczęściej całkowicie bierny, co wyklucza istotne postępy w leczeniu, jako że ogranicza się ono wyłącznie do interwencji farmakologicznych, czy chirurgicznych. W związku z tym największe znaczenie może mieć tylko właściwa, rozumna, konstruktywna współpraca lekarzy określonych somatycznych specjalności klinicznych z psychoterapeutami, aby pacjent stale, na bieżąco otrzymywał od tych ludzi informacje i zalecenia spójne, nie wykluczające się nawzajem, dające mu pełne rozeznanie i przekonanie co do tych obu kierunków leczenia i postępowania.

 

Zmieniony ( 31.08.2010. )
 
następny artykuł »

Sonda

Jak oceniasz nową stronę Creatora?
 

Newsletter

newsletter creator.edu.pl


Wiadomość HTML?

Gościmy

Odwiedza nas 34 gości

Obraz losowy